|
"Martwa natura" Jia Zhang-ke przypomina zatrzymaną w czasie kolekcję fotografii z młodości. Dwa lata temu film nagrodzono w Wenecji Złotym Lwem. "Martwa Natura" już w kinach.
Budowa gigantycznej Tamy Trzech Przełomów na rzece Jangcy (najdłuższej w Azji i trzeciej pod względem długości na Ziemi) trwała 17 lat i była gigantycznym sukcesem propagandowym Chin Ludowych. Ale w trakcie prac poważnie naruszony został ekosystem, a tysiące ludzi musiało opuścić przeznaczone na zatopienie wsie i miasta. "Martwa natura" pokazuje finał chińskiej Atlantydy, ostatnie miasteczka, opuszczone domy, gruzowiska pamięci. Sypiące się bloki mieszkalne oraz imponująca rzeczna panorama, komiczne zabawy bohaterów przy użyciu komórki i symbolika buddyjska. Świat współczesnych Chin to nieustanne kontrasty, które służą reżyserowi za tło opowieści o dwóch niewidocznych postaciach, których historie snuje przemiennie. To ludzie, którzy w trakcie budowy Tamy Trzech Przełomów próbują dokonać przełomu we własnym życiu. Zbudować lub zniszczyć nową tamę. Oboje pochodzą z tej samej prowincji w północnych Chinach, ale raczej nigdy się nie spotkają. Górnik Han Sanming przyjechał do zalewanego przez wielkie sztuczne jezioro miasteczka Fengije, żeby odnaleźć żonę, która opuściła go wiele lat temu. Przede wszystkim jednak chce spojrzeć w oczy córki. Lecz w miejscu, w którym dotąd stał ich dom, teraz płynie woda. Pielęgniarka Shen Hong szuka pracującego na budowie męża, od dwóch lat nie miała od niego żadnych wiadomości. Co teraz robi, czy jeszcze ją pamięta… Ich świat, który uległ autodestrukcji. Han, jak wszyscy mężczyźni w okolicy, bierze do ręki kilof i rozwala to, co jeszcze zostało do zniszczenia. Shen ze smutkiem patrzy na iluminowany, nowoczesny most. To nie są już światełka jej szczęścia. Film został podzielony na kilka rozdziałów, które przypominają tekturowe karteczki w gierkowskim sklepie spożywczym: kawa, toffi, papierosy, herbata. Retrospekcje przywołują dawne czas, kiedy chińskie miasteczka były gwarne i rozplotkowane. Ktoś pił herbatę, ktoś inny zdradzał żonę. Niewiele z tego zostało, np. paczka pachnącej herbaty, która nie wiadomo jakim cudem ostała się w ponurej szafie pancernej. "Martwą wodę" otwiera poruszająca scena podróży promem rzecznym. Dzień jak co dzień. Jacyś mężczyźni grają w karty, ktoś zajada kanapkę, ktoś inny ziewa. Wprawne oko odkrywa jednak wyraźną białą linię, która oznacza poziom, poniżej którego za chwilę wszystko się skończy. Woda zaleje urzędy, domy, hotele, kościoły. A ludzie? Czy odnajdą miejsce w nowym świecie, w nowej naturze?
Martwa natura (Sanxia haoren) Chiny/Hongkong 2006, Reżyseria: Jia Zhang-ke; Obsada: Tao Zhao, Sanming Han; Dystrybucja: AP Manana; Czas: 108 min (Dziennik, fot. Stopklatka) |