|
W "Pół" Marcina Sendeckiego mówi się o życiu, śmierci i innych przygodach, nucąc piosenki Adama Astona. Z niemym przerażeniem wsłuchują się w nie Saint-Just i Słowacki, a "splendor łechce chochole sylaby". Kolejna niezrozumiała książka najbardziej niezrozumiałego ze współczesnych autorów.
"Po katastrofie: słowa, intymne drobiazgi, rozwłóczone przez wiatr, otoczone piękną i toksyczną aurą samotności. Pył opada, ktoś zbiera te słowa i układa z nich piosenkę, ale w tej piosence, zarazem znajomej i obcej, najgłośniej pobrzmiewa to, czego nie ma, czego nie można już znaleźć. Pół słowa, pół ciała, pół snu: nowe wiersze Sendeckiego to najczystszej wody poezja: totalna, bezkompromisowa, bolesna" - napisała o tej książce Julia Fiedorczuk.
"Mickiewicz, Słowacki, Krasiński etc. Takich odwołań nie zakłada się z góry, ja ich nie zakładam - tak mi się pisze - mówił poeta w wywiadzie z Adamem Poprawą - To są wciąż bardzo silne i piękne słowa, i kiedy jakieś ich ułomki, ułomki dawnych i oswojonych zdań, wkłada się między coś pisanego dzisiaj, to 'dzisiejsze' jakoś się w nich przegląda [...]".
Marcin Sendecki urodził się w 1967 roku. Debiutował w "fioletowej" serii "brulionu" tomem "Z wysokości" (1992). Opublikował potem kilka książek z wierszami, zredagował (z Marcinami Baranem i Świetlickim) antologię "Długie pożegnanie. Tribute to Raymond Chandler" (1997), przekładał poematy Paula Bowlesa i Jamesa Schuylera.
Ostatnio wydał tomy "Trap" (2008, nominacja do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius i nagrody Gwarancje Kultury TVP), "22" (2009, nominacja do Silesiusa) oraz antologię "Pogoda ziemi. Wiersze polskie po 1918 roku" (2010). Jego wiersze przekładano na 15 języków. Mieszka w Warszawie, pracuje w "Przekroju".
|