|
KSIĄŻKI -
inne
|
|
środa, 04 sierpnia 2010 00:13 |
|
W latach 90. poeci często spierali się o ważne, przede wszystkim literackie, problemy. Wystarczy wspomnieć dwugłos Krzysztofa Koehlera i Marcina Świetlickiego z 10. numeru "Brulionu", czy debatę "O poezji niezrozumiałej" sprowokowaną w "Tygodniku Powszechnym" przez tekst Jacka Podsiadły. W kolejnej dekadzie, głównie za sprawą Internetu, liczba sporów wzrosła, ale wydaje się, że przestały one mieć już programowy charakter. Możliwość szybkiej, nieskrępowanej, często anonimowej publikacji sprawiła, że poziom debat z udziałem poetów dramatycznie się obniżył.
Konflikty - zamiast ideowego i estetycznego - często nabierały wyłącznie personalnego charakteru. Krytyka - zamiast na książkach - skoncentrowała się na osobach poetów. Niezbyt udane były także klasyczne dyskusje w trakcie festiwali i imprez (na przykład podczas ostatnich dwóch Portów).
Rozmowy zazwyczaj ograniczały się wymieniania nazwisk i prostych, wartościujących opinii - ta książka zła/dobra, ten autor zły/dobry. O środowisku poetyckim zaczęto pisać: "poetyckie getto", "literacki rynsztok", "wieczni frustraci". Czy słusznie?
Czy faktycznie nie umiemy dzisiaj rozmawiać o poezji? Co sądzimy o literackich portalach? Jak może wyglądać ich rozwój (działalność) w najbliższych latach? Czy poeci niezajmujący się zawodowo krytyką powinni publicznie wypowiadać się o wierszach koleżanek i kolegów?
Czy już na zawsze zostaniemy skazani na czytanie w Internecie złośliwych wpisów i komentarzy? Co zrobić, żeby zmienić ten stan rzeczy? Jak inicjować i prowadzić dzisiaj dyskusje z udziałem poetów?
Zachęcamy i zapraszamy do przesyłania odpowiedzi na adres
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
.
Czytaj głosy w debacie "Jak rozmawiać o poezji" >>> http://biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=0&co=txt_3470
|