|
15 przedstawień zobaczymy podczas rozpoczynającego się w sobotę 4. Festiwalu Teatrów Niewielkich. Festiwal ma charakter konkursowy, przyznaje się nagrody w kategorii aktorów profesjonalistów i nieprofesjonalistów...
 Festiwal Teatrów Niewielkich - plakat 15 przedstawień zobaczymy podczas rozpoczynającego się w sobotę 4. Festiwalu Teatrów Niewielkich. Paweł Sroka z Jarosławia, laureat ubiegłorocznej edycji festiwalu, pokaże monodram Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna Szczakowej. Festiwal ma charakter konkursowy, przyznaje się nagrody w kategorii aktorów profesjonalistów i nieprofesjonalistów. Twórca i komisarz festiwalu Henryk Kowalczyk wyjaśnia: - Uważam, że profesjonalistą w teatrze nie musi być koniecznie tylko ten, kto ma papiery, czyli dyplom szkoły aktorskiej. Oczywiście, profesjonalista musi mieć warsztat, czyli nastrojenie instrumentu ciała i mentalności. Ale najważniejszy w profesjonalizmie jest poważny stosunek do tego, co się robi i jak się robi. Dlatego będziemy niektórym osobom, które się zgłosiły na festiwal i chociaż nie mają skończonej szkoły stricte aktorskiej, lecz w wyłożonym wyżej sensie są profesjonalistami, proponować, by startowały na festiwalu właśnie w tej kategorii. Monodramy, a więc i festiwale monodramów nie wymagają zawrotnych zabiegów organizacyjno-technicznych, bo to przecież festiwale teatru jednego aktora, jednakże przed aktorami stawiają niezwykłe wymagania. - Jest to bardzo trudny teatr, bo aktor jest sam, sam wrzucony na scenę, gdzie jest wszystkim. Dzięki temu rodzi się jednak szansa, żeby w te pół godziny wytworzyła się jakaś intymność, szansa, że coś od aktora do nas dotrze i że namówimy sami siebie do przeżycia tej intymności. Taki teatr daje chwilę intymności w czasach wybujałej bizantyjskości stylu dzisiejszego życia - mówi Henryk Kowalczyk. Lubelski Festiwal Teatrów Niewielkich stał się już imprezą, która wyraźnie wpisała się w mapę takich wydarzeń w skali kraju. Przyjadą monodramy z całej Polski (w tym pięć osób zgłosiło się z Lublina), z reguły są to przedstawienia z górnej i najwyższej półki. Wcześniej pisaliśmy o Wioletcie Komar, która już trzy razy zdobyła nagrody na Festiwalu Teatrów Niewielkich. Z kolei na przykład Magdalena Tkacz z Dębna, studentka filologii polskiej Uniwersytetu Szczecińskiego, która pokaże "Oszalałą" w reżyserii Anatola Wierzchowskiego, jest laureatką - za ten monodram o starszej kobiecie, która rozmawia ze zmarłymi - głównej nagrody Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora, Grand Prix Ogólnopolskich Spotkań z Monodramem w Suwałkach i pierwszej nagrody Ogólnopolskich Spotkań Amatorskich Teatrów Jednego Aktora w Zgorzelcu. Instruktor MOK w Jarosławiu, Paweł Sroka - laureat z roku ubiegłego - pokaże swój najnowszy monodram "Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna Szczakowej" według tekstu Macieja Witkowskiego i w reżyserii Barbary Płocicy. Zwyczajowo, będą trzy zawodowe monodramy, nadające festiwalowi wymiar międzynarodowy. W sobotę wieczorem Peter Cizmara z Divadlo Kontra z Bratysławy zagra "Rum a Vodka" (w reżyserii pochodzącej z Lublina Klaudyny Rozhin), w niedzielę - Anna Demczuk (Teatr Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie) zagra "My Brillant Divorce" w reżyserii Grzegorza Mrówczyńskiego, a na finał, w poniedziałek zobaczymy Jarosława Gajewskiego (Akademia Teatralna w Warszawie), który zresztą poprowadzi wcześniej warsztaty teatralne, w "Opowieści o okrutnym rozbójniku Folsztyńskim i nieszczęsnym kacie Holuszce". (e-teatr za:Gazeta Wyborcza) |