Przy pierwszej piosence ma się wrażenie, że czegoś brakuje. Surowe, lekko chropawe dźwięki, charakterystyczne dla nagrań sprzed lat kilkudziesięciu. Przestrzeń wokół muzyków wydaje się płaska , tak jakby muzycy i solistka skupili się wokół jednego mikrofonu ( co zresztą jest zgodne z prawdą) i po prostu zagrali...
Przy pierwszej piosence ma się wrażenie, że czegoś brakuje. Surowe, lekko chropawe dźwięki, charakterystyczne dla nagrań sprzed lat kilkudziesięciu. Przestrzeń wokół muzyków wydaje się płaska , tak jakby muzycy i solistka skupili się wokół jednego mikrofonu ( co zresztą jest zgodne z prawdą) i po prostu zagrali. Nie słychać pianina Nando Andrade a, bębnów Miroki i Teya, charakterystycznego saksofonu Tutiego i zawodzących skrzypiec Juliana, ale rytm, aranżacje i dźwięk cavaquinho jakby te same. Tylko ten sam głos: Cesárii Évory.
Prawie ten sam . Tak samo charakterystyczny, ciepły i nostalgiczny, to samo frazowanie, atakowanie dźwięku. Ale głos jest bardziej czysty, osadzony w wyższych rejestrach. Nie ma w nim jeszcze tej nuty cierpienia, smutku, poczucia życiowego niespełnienia. Ściemnieje, nabierze głębi, dojrzeje znacznie później, wraz z kolejnymi paczkami papierosów, nocnym życiem, rozczarowaniem brakiem uznania i miłosnymi zawodami; gdy życie przestanie się uśmiechać, a świat przyszłej gwiazdy world music przez dziesięć lat sprowadzi się głównie do wpatrywania się w ocean. To płyta Radio Mindelo . Dwadzieścia dwa utwory Cesárii Évory, nagrane na początku lat sześćdziesiątych w Radio Barlavento , lokalnym radiu rodzinnego Mindelo, tak wówczas jak i dziś kulturalnej i muzycznej stolicy Cabo Verde Wysp Zielonego Przylądka. To głównie coladery Ti Goya, inicjatora nagrań, czołowej postaci artystycznego światka Mindelo i morny Morgadinha, Gonçalvesa i Cabrala, które do dziś można usłyszeć na koncertach Évory. Zachował je w przepastnych archiwach radia kabowerdyjskiego ówczesny reżyser dźwięku rozgłośni Gustavo Albuquerque, a z niebytu wydobył, za zgodą obecnego kierownictwa radia Cabo Verde nieoceniony José da Silva, prawdziwy odkrywca, mentor i producent Cesárii Évory, założyciel Lusafrica. Columbia Sony Music , wydawca płyty, która ukazała się na początku grudnia tego roku zachowało nawet taką kolejność utworów, w jakiej przetrwały w archiwach. Natomiast nie udało się odtworzyć nazwisk muzyków towarzyszących młodej, ledwie dwudziestoletniej Évorze. Pamięć świadków , Gustava Albuquerque a jak i samej Cesárii Evory jest tu zawodna. Ale z pewnością były wśród nich takie tuzy kabowerdyjskiej muzyki jak Franco Cavaquim czy sam Ti Goy. Jak wspomina Évora za niektóre nagrania nawet jej zapłacono: aż 25 escudos od piosenki ( ok. 25 centymów)! Radio Mindelo jest wydane tak, jak na to zasługuje osoba Bosonogiej Diwy. Do płyty dołączono bogato ilustrowaną książeczkę, z ciekawymi tekstami i fragmentami wypowiedziami artystki. A cała płyta to doskonały dowód , jak głęboko utwory, nagrywane przez Évorę do dnia dzisiejszego osadzone są w tradycji tego niewielkiego wyspiarskiego kraju u wybrzeży Afryki; kraju, do którego jest niezmienne przywiązana; miejsca, które stanowi prawdziwy sens jej życia i w którym niezmiennie mieszka. I z którego, mimo lat odrzucenia, upokorzeń i biedy a może właśnie dzięki nim - czerpie swą siłę i natchnienie. I o ile przy pierwszej piosence słuchacz ma wrażenie, że czegoś tu brak i że dźwięk czy zespół nie ten, przy trzeciej i piątej ta chropowatość nie tylko przestaje przeszkadzać, lecz wręcz zaczyna uwodzić. Przy jakości używanego sprzętu ( jeden mikrofon , jeden magnetofon, brak możliwości powielania nagranego materiału, konieczność nagrywania każdego egzemplarza płyty osobno) nagranie jest naprawdę niezłej jakości. A wyrazistość i surowość aranżacji, w większości tylko na gitary, pozwala wydobyć najbardziej charakterystyczne cechy morn i colader, najważniejszych gatunków muzycznych Cabo Verde. Po drugim wysłuchaniu płyty, która nie wiadomo z jakich powodów w Polsce się nie ukazała, można się do tego brzmienia nawet przywiązać. A przynajmniej je zapamiętać, by 22 marca 2009 , na koncercie Cesárii Évory w Sali Kongresowej w Warszawie móc się przekonać, ile prawdy jest w powiedzeniu, które pieśniarka sama z upodobaniem powtarza: jest jak grog, im starszy tym lepszy ! Elżbieta Sieradzińska
|