Gdybyście zobaczyli go przechodzącego na ulicy nawet nie zwrócilibyście na niego uwagi. Nienagannie skrojony granatowy garnitur zwiastujący urzędnika średniego szczebla w jakimś powiatowym mieście, do tego szara koszula i równie szary krawat. Człowiek jakich setki mijacie codziennie.
Gdybyście zobaczyliby go przechodzącego na ulicy nawet nie zwrócilibyście na niego uwagi. Nienagannie skrojony granatowy garnitur zwiastujący urzędnika średniego szczebla w jakimś powiatowym mieście, do tego szara koszula i równie szary krawat. Człowiek jakich setki mijacie codziennie. Gdybyście uważnie przyjrzeli się jego postaci zobaczylibyście pięćdziesięciolatka w okularach w grubych oprawkach i tygodniowy niedbały zarost. W żaden sposób nie skojarzyłby się wam z człowiekiem, który od ponad trzydziestu lat zawodowo zajmuje się muzyką.
Pewne wahanie wywołałyby może jednak seledynowe skarpetki, które w żaden sposób nie pasują do jego statecznego wizerunku. Cóż pomyślelibyście: nawet urzędnik średniego szczebla potrafi mieć swoje dziwactwa.
Kiedy pojawił się na scenie ulewa, która od godziny przechodziła nad poznańską Maltą zakończyła się. Publiczność, która wytrwale czekała na występ Elvisa Costello nieśmiało przywitała brytyjskiego muzyka. Nawet żółte, papierowe okulary, które organizatorzy przed koncertem rozdali publiczności i które miały na celu łaskawsze spojrzenie na mającego wystąpić artystę nie podgrzały atmosfery. Ci, którzy pamiętają wielotysięczne koncerty z udziałem Gorana Bregovica, Leningrad Cowboys, Buena Vista Social Club czy zeszłoroczny koncert Sinead O'Connor mogli czuć się zawiedzeni. Zawiedziony mógł czuć się też sam Costello.
Dla muzyka tego formatu jednak tak małe zainteresowanie publiczności nie miało znaczenia, nie grymasił i nie wyrażał niezadowolenia. W sobotni wieczór na zakończenie 18. Festiwalu Teatralnego Malta Elvis Costello i jego zespół The Imposters zagrali uczciwie, dając to co mieli najlepszego. A więc kawał solidnego prawdziwie rockowego grania, w którym słychać fascynację muzyką lat sześćdziesiątych, punkiem,hard rockiem a także muzyką popową. Energia bijąca ze sceny przeniosła się na publiczność. To dla niej pięćdziesięcioczteroletni muzyk po półtorej godziny grania na bis zagrał jeszcze ponad dwudziestominutowy set. Ci którzy przyszli na Trybuny Ziemne na poznańskiej Malcie wychodząc na pewno nie byli zawiedzeni. Myślę, że Elvis Costello też zawiedziony po koncercie nie mógł się czuć. -- Elvis Costello,(Declan Patrick McManus), urodził się w 1954 roku w Londynie. Początek kariery Elvisa Costello zbiegł się z popularnością punk rocka. Pierwszym jego przebojem była piosenka Less Than Zero (Mniej niż zero), który został uznany za jeden z hymnów punk rocka. Costello ma w dorobku kilkadziesiąt płyt. Jego żoną jest wokalistka jazzowa Diane Krall ------ Elvis Costello & The Imposters 28 czerwca 2008 Poznań Witold Opic
|