|
"Puzzle, czyli zagubieni na przetartych ścieżkach..." Adam Gnych |
|
|
30.01.2009. |
|
„Puzzle” to powieść bardzo ambitnie pomyślana i poprowadzona z niemałym rozmachem, który przywodzi na myśl najsłynniejszą książkę poświęconej zbliżonej tematyce – „Obłęd” Jerzego Krzysztonia. Ją właśnie przypominają sceny realistyczne rozgrywające się w szpitalu i podczas stanów utraty świadomości, z których bohater zdaje sobie sprawę. Inny jest oczywiście rodzaj choroby, dlatego inny charakter mają senne wizje bohatera, niemającego jednak urojeń na jawie. Zwykle świadomego, co się z nim dzieje, przeto rzetelnie i realistycznie relacjonującego atmosferę na oddziale neurologicznym, opisującego towarzyszy niedoli czy efekty działania neuroleptyków, które zażywa. Odmienny charakter ma świat, który materializuje się w jego głowie podczas śmierci klinicznej. To świat korporacji, ograniczony w zasadzie do specjalistów zajmujących się szkoleniami w zakresie relacji interpersonalnych. Zarówno przykłady takich szkoleń, jak i sportretowani przez Gnycha szkoleniowcy, stosunki międzyludzkie panujące w firmie czy obowiązująca w zakładzie wydają się być z życia wzięte. A jednak to świat noszący znamiona fantastyczne. Inny punkt dojścia różni tę powieść od innych powieści „korporacyjnych” takich jak „Zwał” Sławomira Shuty czy – z racji wprowadzenia fantastycznego projektu bliższa „Puzzlom” – „Apokalipso” Cegielskiego. Szczególnym walorem powieści Gnycha jest to, że bohater nie wpada w obłęd odreagowując pracę i że potrafi na nią spojrzeć z dystansem. A w dodatku jest przecież kimś, kto odpowiada za taki a nie inny kształt stosunków pracy. I sam staje się poniekąd ich ofiarą. Podsumowując – dzięki takiemu umiejscowieniu autora, ta powieść wykracza poza schemat współczesnej polskiej „literatury zaangażowanej”. Również dlatego, że kładzie akcent na bycie-w-świecie, a nie tylko bycie w systemie. Jest diagnozą pełniejszą, bardziej zróżnicowaną.
Marta Wilczewska |