|
Książki można podzielić na te chlubnie opisywane przez recenzentów i te mniej chlubnie promowane, ale magicznie odmieniające życie czytelników. Dotychczas, opisywanie kobiecej wrażliwości przez mężczyzn drażniło mnie bardziej niż bawiło. W książce Mircei Cartarescu „Dlaczego kochamy kobiety”, błyskotliwe męskie spojrzenie, przekazuje jednak magiczny dystans do tego, jaki obraz kobiet rysowany jest w męskiej pamięci doświadczeń.
Książki można podzielić na te chlubnie opisywane przez recenzentów i te mniej chlubnie promowane, ale magicznie odmieniające życie czytelników. Dotychczas, opisywanie kobiecej wrażliwości przez mężczyzn drażniło mnie bardziej niż bawiło. W książce Mircei Cartarescu „Dlaczego kochamy kobiety”, błyskotliwe męskie spojrzenie, przekazuje jednak magiczny dystans do tego, jaki obraz kobiet rysowany jest w męskiej pamięci doświadczeń.
Autor w zbiorze swoich opowiadań, jednocześnie zadaje pytanie i własnym piórem obala retoryczne pytanie: Dlaczego kochamy kobiety? Na kartach 21 opowiadań można z sentymentem zastanowić się nad szczegółami jakie (jednak!), są w stanie zapamiętać mężczyźni-zdobywcy. Wspólne zarówno dla niejednego czytelnika jak i pisarza, banalne ale codzienne odczucia,wprowadzają wątpliwość pomiędzy oceną szaleństwa a kulturową odmiennością. Dla równowagi męskiego spojrzenia i łączenia go z prozą, nie brak w tej książce przystanków nad fenomenem kobiecego ciała i definiowania miłości w arcy nie przereklamowany sposób. Wyjątkowo lokalnego spojrzenia dodają tu opisy otoczenia, jakie towarzyszą bohaterkom Cartarescu. Rumuński sentyment pisarza do biesiad i wspomnienia miejsc, ludzi mieszane z fikcją ujmują nie tuzinkową stronę emigracji daleką od smutnej i szarej tułaczki. W tych epizodach męsko-damskich, nie brak inteligentnych porównań i śmiałych komentarzy. Jednak, jeśli te historie są zbyt proste dla wysublimowanego czytelnika to przypomnę, że Dostojewski określając szczęście ujął je jako… preludium epilepsji…a Rilke szczęście interpretuje jako piękno na granicy bólu…zatem opinię co do tej prozy, pozostawiam zróżnicowanym ale wyjątkowym gustom czytelników. Monika Budnik Recenzja bierze udział w naszym konkursie |