James Joyce - życie wygnańca - Strona 2 |
| Inaczej - Inaczej | ||||
| piątek, 27 lutego 2009 14:40 | ||||
Strona 2 z 2
Gdy miał dziewiętnaście lat zmarła mu matka. Joyce zaczął wtedy pić na umór i został cicerone grupy studentów. Studiował filologię i filozofię.. Jego wysoka szczupła sylwetka, a przede wszystkim strój powodowały, że łatwo był zauważalny. Ubierał się bowiem w aksamitkę związaną w muszkę, nosił jesionową laskę i okrągły, szerokoskrzydły kapelusz, który w tym czasie w Dublinie popularny był wśród protestanckich pastorów. Często leżąc pijany w rowach, bądź na ławkach nieświadomie podważał ich autorytet.
A James korzystał z życia pełnymi garściami. Któregoś dnia poszedł na próbę spektaklu do National Theatre Society i zwalił sie pijany na podłogę.. Jedna z aktorek przechodząc przez korytarz natknęła się na przedmiot, którym to okazał się być pisarz. Z trudem udało go się stamtąd wyrzucić.
3 marca 1904 roku spędził noc poza domem,a później w pośpiechu i trwodze pisał prośby o nazwisko lekarza, który pomógłby mu zlikwidować dolegliwość jaka nabawił się nocą w mieście. Niedługo potem poznał Norę Barnacle, która stał się dla niego towarzyszką życia i matką jego dwójki dzieci. Poślubił ją po 27 latach znajomości.
Nie widząc szans na rozwój w rządzonej w tym czasie przez Anglików Irlandii wyjechał. Wyjechał do Paryża, rok mieszkał w Rzymie, na 10 lat wylądował w Trieście, a ostatnie lata życia spędził w Szwajcarii.
Kiedy sobie wystarczająco skomplikował życie w jednym miejscu, przenosił się gdzie indziej pozostawiając po sobie górę zobowiązań.
Na tym dobrowolnym zesłaniu imał się różnych zajęć. Stanislaus narzekał, że jego brat „ma przed sobą zbyt wielką przyszłość”. W okresie triesteńskim chciał być agentem handlującym irlandzkimi tweedami, udzielać lekcji śpiewu, zostać urzędnikiem, być nauczycielem we Florencji, by zmienić za chwilę zdanie i starać się o stypendium literatury współczesnej. Tymczasem Stanislaus notuje w swoim dzienniku, że już sześciokrotnie ratował jego i całą rodzinę od śmierci głodowej. Gdy Stanislaus utrzymuje pisarza ten lekkomyślnie oświadcza: „Na razie zajmę się leczeniem reumatyzmu, szkoleniem głosu i tyciem”. Tak jak ojciec był mistrzem w pożyczaniu, lecz pożyczki przyjmował jakby rozdawał zaszczyty.
Duża pomoc finansową okazywała mu wielbicielka jego talentu Harriet Shaw Weaver, która incognito przekazywała mu duże sumy pieniędzy.
U schyłku życia zdał sobie sprawę, że chcą opisać świat nie potrafił uporać się z codziennością. Zmieniając miejsca zamieszkanie ego dzieci nie miały okazji ukończyć żadnych szkół. Syn Giorgio do końca życia nie zdobył żadnego zawodu, a córka Lucia zachorowała na schizofrenię. Joyce wyrzucał sobie, że przez tryb życia, który ufundował sobie i swojej rodzinie doprowadził do choroby córki.
Pod koniec życia oślepł. Umarł w Zurichu po komplikacjach związanych z perforacją osłabionego alkoholem żołądka w styczniu 1941 roku. Miał 58 lat.
Miłosz Mroziński Na podstawie „Listów” Jamesa i pamiętników Stanislausa Joyce'a |


