Amerykańskie kino jest na tyle przewrotne, że ma równie wielu miłośników jak i krytyków. Promowanie narodowych bohaterów i szablonowe parcie na piękne samochody i łatwe dziewczyny, to dość uproszczona podstawa wielu krytyk filmowych.
 Kadr z filmu. Al Pacino jako Frank Slada Amerykańskie kino jest na tyle przewrotne, że ma równie wielu miłośników jak i krytyków. Promowanie narodowych bohaterów i szablonowe parcie na piękne samochody i łatwe dziewczyny, to dość uproszczona podstawa wielu krytyk filmowych. Film Martina Bresta, pomimo banalnego początku niesie ze sobą głębszy przekaz i zgodnie z tytułem, wyczula nawet przytłumione zmysły. Historia ta, choć zawaluowana losami amerykańskiego weterana wojennego to jednak przełamuje szablonowe spojrzenie na tych, którzy służbie poświęcili swoje życie jak i przybliża problemy tych, którym przychodzi zmierzyć się z poranioną osobowością ów weteranów. Jak każdy dobry film, Zapach kobiety emanuje zarówno dobrą obsadą, w której to Al Pacino gra rolę Franka Slada- weterana wojennego, który w wyniku dość infantylnego incydentu traci wzrok a pojawia się w jego życiu Charlie Simms- siedemnastolatek z elitarnego High School w którego rolę wcielił się Chris O’Donnell. To co zaciekawiające w tym filmie, to prostota przeplatania się losów i trudność dylematów, jakie pojawiają się w życiu. Właśnie spontaniczne dialogi ukazane w filmie pokazują jak spotkanie odpowiednich ludzi w danym czasie, czasami determinuje obieranie życiowych kierunków.
Fabuła to zwykły przypadek, kierujący Charliego do pracy- która to polegać ma na pełnieniu roli opiekuna niewidomego Franka. Pierwsze wrażenie, zarówno dla Franka jak i Charliego, okazuje się być raczej bolesne w wyrzuconych dialogach. Zarówno potrzeba zdobycia pieniędzy jak i słaba asertywność chłopaka sprawia, że losy Charliego i prostego ślepca-jak sam siebie określa Frank ,splotą się na tyle silnie by zadziwić przewrotem akcji. Wspólna podróż do Nowego Jorku, będąca zaskoczeniem dla Charliego a ukartowaną strategią Franka na zasmakowanie luksusu, pokaże kilka scen które ujmują ewoluowanie bohaterów w stronę wzajemnego zrozumienia dla dręczących ich dylematów. Scenariusz tego filmu dość subtelnie wyjaśnia tytuł i rolę kobiet, zarówno w życiu Franka- wyczulonego na feromony wydzielane przez kobiety jak i pierwszych, nieśmiałych przemyśleń Charliego względem płci pięknej. Oczywiście bez ceremonialne zdolności ślepego Franka do oczarowania kobiety choćby w pełnym ekspresji Tangu, zdradzają jego samotność ukrywaną w zgorzkniałych ripostach. W tle angielskiej dostojności w jakiej rozgrywa się wiele scen, widz ma szansę zastanowić się nad odróżnieniem snobizmu od elitarności oraz lojalności od donoszenia. Film ten, choć zatrzymuje widza na ponad dwie godziny to wart jest takiej pauzy, choćby w jesienny wieczór.
Recenzja brała udział w naszym konkursie
Monika Budnik |